Decentralizujmy! …czyli syncthing.

W kwestii Google Drive, OneDrive’a i innych Boxów zostało już powiedziane naprawdę wiele. Kwestia prywatności, bezpieczeństwa oraz kosztów to wiele zmiennych, każdemu przeszkadza i dla każdego liczy się co innego. Hasło, do którego przywiązuję jednak w tym artykule wagę to: “nie istnieje chmura, to zawsze czyjś komputer”.

Nalepka przygotowana przez @stickermule.
Może ktoś odważny przylepi ją w biurach giganta z Mountain View?

Dlatego dzisiaj w ramach serii “Zrób jedną rzecz, ale zrób ją dobrze” zajmiemy się programem syncthing, oferującym, jak w tytule, zdecentralizowaną metodę synchronizacji plików. Co to jednak znaczy dla przeciętnego użytkownika? Najprościej wytłumaczyć na przykładzie – aby utrzymać w harmonii pliki na dwóch komputerach z wykorzystaniem Dropbox’a, musimy być podłączeni do internetu – komputer, na którym wykonamy jakiekolwiek zmiany zaloguje się do serwisu, poinformuje o nich a następnie serwer główny połączy się z drugim urządzeniem, by je zsynchronizować. Można zauważyć dwa minusy takiego rozwiązania – po pierwsze, wymagana jest nieustanna łączność z siecią, po drugie, wszystko czego dokonujemy jest skrzętnie spisywane przez Dropbox’a, a poszczególne wersje naszych plików są przechowywane na ich serwerach. Nie chcę w tym momencie uderzać w usługę, bo uważam ją za dobrze pomyślaną i zrealizowaną, ale w kwestii prywatności jest kilka spraw, w których mogliby się podciągnąć.

Screen Shot 2016-08-14 at 22.00.53.png
Interfejs programu, bazujący na Twitter Bootstrap, jest bardzo przejrzysty i schludny.

Dlatego też zostawiając wszystko inne za sobą, skupmy się na głownym bohaterze dzisiejszego wpisu – syncthing, w odróżnieniu od Dropbox’a, nie posiada serwera, a synchronizacji dokonuje bezpośrednio pomiędzy urządzeniami. W związku z tym, zadziała nawet w przypadku gdy nie posiadamy połączenia z siecią lub gdy jest ono słabej jakości. Program działa jako usługa, włączamy go poprzez systemd bądź inny system rozruchowy, kontrolujemy poprzez przeglądarkę czy odpowiedni frontend (tych jest kilka, syncthing-gtk, syncthing-bar, dla każdego coś dobrego). Konfiguracja nie jest skomplikowana ale wymaga 15 minut pracy, po których będziemy mogli (uwaga! subiektywna opinia wynikająca z doświadczenia) cieszyć się bezproblemową, szybką i automatyczną synchronizacją. 

Jeżeli jesteś zaciekawiony programem i chciałbyś spróbować się z nim zmierzyć – zapraszam do pierwszego odcinka równoległej serii “Zróbmy to razem”, gdzie postaram się przeprowadzić przez proces konfiguracji syncthing, tak by utrzymywał w synchronizacji nasz folder z hasłami dla aplikacji pass (więcej o niej tutaj) pomiędzy telefonem a komputerem.

To całość dzisiejszego “Zrób jedną rzecz, ale zrób ją dobrze” ale jeżeli nie zgadzasz się z moim rozumowaniem, bądź znasz lepszy program do synchronizacji to zostaw komentarz, a na pewno wysłucham twojej opinii.

Advertisements

2 thoughts on “Decentralizujmy! …czyli syncthing.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s