Import ze starego bloga – Poszukiwanie idealnego telefonu, część pierwsza

Sprzątając sobie GitHuba, trafiłem na swoją stronę, którą pierwotnie hostowałem w ramach GitHub Pages. Na stronie miałem też bloga, z zaledwie dwoma postami. Jeden z nich – widoczny poniżej, zdecydowałem się opublikować ponownie, bo uważam go za wciąż interesujący i aktualny. Zapraszam do lektury!

Smartfon idealny – cześć pierwsza

Przez ostatni czas szukałem sobie nowego telefonu – wysłużony już Samsung Ace 3, którego posiadałem wcześniej, po wielu przejściach zaczął odmawiać posłuszeństwa. Nauczony doświadczeniem, nie chciałem sprawy zanadto pośpieszać, tylko na spokojnie wybrać tak, by komórka była pod największą możliwą ilością aspektów idealna. To, co było dla mnie najważniejsze, to wsparcie zarówno od twórców, jak i od społeczności (więcej o tym później) oraz sensowne parametry, ale przy możliwie niskiej cenie. Problem złączenia tych aspektów przejawia się zwykle tym, że największe wsparcie mają telefony-flagowce, które ceną przebijają średnią polską płacę. Dlatego zagłębiłem się w internet, a tu przedstawię efekty tych poszukiwań.

Jolla, czyli duchowy spadkobierca Nokii

Początkowo tym, co wydawało mi się najsensowniejszym rozwiązaniem, był telefon fińskiego start up’a, Jolla Phone. Mimo małej popularności, zdobył on grono zagorzałych fanów – otwarty system, który był wzorowany na N9 – kultowym telefonie Nokii, z unikatowym systemem MeeGo, opartym na gestach,bądź możliwość korzystania z aplikacji Androidowych to tylko część zalet urządzenia.

Nokia N9

Nie uświadczymy tu fizycznych guzików – ruchy palcami po ekranie sterują interfejsem, a jeżeli wierzyć opiniom osób posiadających urządzenie, jest to bardzo wygodne. Poza wyżej wymienionymi, Jolla oferowała jeszcze jedną ciekawą opcję – The Other Side, czyli możliwość wymiany tylnej klapki na coś inteligentniejszego niż osłona przed tarciem – wysuwana klawiatura, dodatkowa bateria lub wyświetlacz czy panel słoneczny. Udokumentowane złącza i kod źródłowy wydawały się prosić o to, by przy nich pomajstrować.

The Other Half Klawiatura TOH

Po udanej premierze i dobrych wynikach sprzedaży telefonu, Jolla pokzała światu, na crowdfundingowym portalu Indiegogo, nowy projekt, czyli tablet. Otrzymał on kilka nagród, kampania była dużym sukcesem, mnóstwo ludzi zainwestowało w fińską firmę. Wraz z tabletem miał pojawić się też zaktualizowany system operacyjny, czyli Sailfish OS, w wersji 2.0.

Jolla Tablet

Wzloty i upadki

Niestety, każdy kij ma dwa końce, więc czas przejść do tego, co było początkiem dużego kryzysu Jolli. Tablety, które miały być dostarczane w okolicach po zakończeniu akcji, nie pojawiły się. Opóźnienie zwiększało się, a Jolla usprawiedliwiała się problemami z dostawą podzespołów. Niedługo potem pojawiła się aktualizacja systemu dla użytkowników Jolla Phone – okazało się bowiem, że większą część funduszy, zgromadzonych na przygotowanie tabletów, została zainwestowana w rozwój oprogramowania – fińska firma upiera się, że od zawsze to system był czymś co wyróżniało urządzenie spośród wielu tabletów dostępnych na rynku, a inwestorzy, że w opisie kampanii nie było zaznaczone, że inwestują w system. Jednym z najbardziej przekonujących mnie zdań, było to, w którym jeden z użytkowników forum zaznaczył, że użytkownicy tabletów zafundowali posiadaczom telefonów darmową aktualizację, więc Jolla powinna otworzyć kompletnie system, aby każdy mógł z niego skorzystać. To kolejny mankament systemu – jednym z zarzutów względem Google i Androida było zamknięcie podstawowych aplikacji wyprodukowanych przez internetowego giganta, a stworzone i otwarte ich odpowiedniki nie przystawały jakościowo. To samo miało miejsce w Sailfishu, gdzie część aplikacji stworzonych przez Jollę nie miała odtworzonego kodu źródłowego. I tutaj pojawił się mój problem – telefon Jolli był już przeceniony, gdy rozważałem jego kupno, a jego specyfikacja nie powalała na kolana.

Nie chciałem kupować tego telefonu, obawiając się śmierci małej firmy, która (śmierć oczywiście) pozbawiłaby urządzenie opieki i możliwości rozwoju.

Byłem ciekawy nowej wersji komórki, licząc na większy spadek cen bądź nowy, sensowny produkt ale z wpisów na blogu Finów można łatwo wywnioskować że z obecną sytuacją finansową firmy nie należy się go wkrótce spodziewać. Nie chciałem kupować tego telefonu, obawiając się śmierci małej, bądź co bądź, firmy, która pozbawiła by ten telefon opieki i możliwości rozwoju.

To koniec pierwszej z trzech (lub dwóch) części historii o wyborze telefonu. Przed nami krótka historia Nextbit Robin oraz przegląd aplikacji zainstalowanych na… Zresztą sami zobaczycie! Jak zwykle zapraszam do komentowania i dyskusji, w dziale komentarzy poniżej, na Twitterze bądź Facebook’u.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s